Supermózg poleca

E-wróżby. Instrukcja obsługi kryształowej kuli

ŚWIAT NAUKI, nr 3/12
16.02.2012 02:48
A A A Drukuj
Telefon ma zbyt wiele wad, by go traktować jako narzędzie do komunikacji - sądzono pod koniec XIX wieku. / fot. Shuttersotck Telefon ma zbyt wiele wad, by go traktować jako narzędzie do komunikacji - sądzono pod koniec XIX wieku. / fot. Shuttersotck
Jako autor felietonów o elektronice użytkowej spotykam się często z pytaniem o jej przyszłość. Cóż, kto nie chciałby wiedzieć, co ona przyniesie.

Byłbym jednak w lepszej sytuacji, gdyby pytano mnie o prognozy dotyczące polityki lub połowów okoni, ponieważ nic nie zmienia się szybciej i w sposób mniej nieprzewidywalny niż właśnie technika użytkowa.

Każdemu, kto pokusi się o przewidywania, grozi, że kiedyś wyjdzie na głupka.

Z pewnością znacie te stwierdzenia: „Moim zdaniem na całym świecie da się sprzedać najwyżej pięć komputerów” (prezes IBM, rok 1943) lub „Telefon ma zbyt wiele wad, by go traktować jako narzędzie do komunikacji” (notatka służbowa firmy Western Union, rok 1876) albo „Któż, u diabła, chciałby słyszeć, jak aktorzy mówią” (Harry M. Warner, jeden z Warner Brothers, rok 1927).

Ale nie każdy rodzaj prognoz narobi nam po latach wstydu. Niebezpieczne są stwierdzenia, że coś jest niewykonalne lub nigdy nie będzie działać; o wiele mniej ryzykowne natomiast przewidywania, że coś będzie. Jeśli okaże się, że miałeś rację, okrzykną cię geniuszem. Jak choćby Juliusza Verne'a, który pisał o łodziach podwodnych z napędem elektrycznym, wiadomościach telewizyjnych, żaglach słonecznych, „fonotelefotach” (wideotelefonach), „reklamie atmosferycznej” (napisach na niebie) i „elektrycznych narzędziach przymusu” (tazerach).

Albo Arthura C. Clarke'a, który przewidział „newspad” (iPad), Raya Bradbury'ego ( „muszelkowe radio” - słuchawki douszne), Isaaca Asimova (kieszonkowe kalkulatory) czy George'a Orwella (kamery przemysłowe).

A jeśli się pomylimy, czy ktokolwiek będzie miał nam za złe? W końcu, nawet jeśli coś przepowiedzieliśmy, a tego wciąż nie ma, zawsze możemy się obronić: „Na razie”!

Zatem pierwsza zasada dotycząca prognoz z zakresu techniki użytkowej - przewidywać na tak, a nie na nie.

A oto zasada druga - historia lubi się powtarzać. Wiadomo z doświadczenia, że pewne trendy są praktycznie ponadczasowe. Na przykład, jeżeli coś istnieje w wersji czarno-białej, po jakimś czasie pojawi się w kolorowej - tak było z fotografią, filmem, telewizją. Zatem w 1970 roku można było w ciemno prognozować upowszechnienie się kolorowych czasopism. Z kolei technikę analogową nieodmiennie wypiera cyfrowa (przykładem - nagrania audio, wideo, zdjęcia). Stąd w 1990 roku spokojnie można było przepowiadać powstanie telewizji cyfrowej i czytników e-booków. Wiemy też, że w miarę rozwoju Internetu coraz więcej urządzeń wyposaża się w dostęp do tej sieci. Nie popełnimy więc błędu, twierdząc, że rzeczy, które na razie z reguły nie mają takiej funkcji - samochody, sprzęt AGD, odzież - będą ją wkrótce miały.

Polub nas na Facebooku i bądźże oświecony!

Jeśli chcielibyśmy z kolei wieszczyć czemuś kres, bezpiecznie jest polegać na ekstrapolacji widocznych trendów. Wystarczy przyjrzeć się, jak żyją świeżo upieczeni absolwenci studiów wyższych, i przyjąć, że to jest właśnie przyszłość. Nie prenumerują prasy drukowanej ani nie zakładają telefonów stacjonarnych. Jeśli chcą coś sfilmować, robią to komórką lub aparatem cyfrowym, nie kamerą wideo. A jeśli chcą obejrzeć film, to ściągają go z Internetu.
Ponadto oczekują, że wszystko będzie na życzenie - piosenki, książki, czasopisma, programy telewizyjne, filmy - i tylko skończony głupiec liczyłby na to, że ta tendencja się odwróci.

Ale co z konkretnymi urządzeniami? Czy dałoby się jakoś przewidzieć, co będziemy nosić w kieszeni w 2020 roku? Jak będą wyglądać następcy iPhone'a, iPada i Wii?

Przypuszczalnie nie. Gdyby było to możliwe, firmy elektroniczne nie odnotowywałyby spektakularnych porażek w rodzaju Microsoft Zune, BlackBerry PlayBook czy telefonu satelitarnego Iridium.

A tak prawdę powiedziawszy, to całe szczęście, że nie potrafimy przewidywać przyszłości - skoro nie wiemy, czy coś okaże się sukcesem, czy porażką, nie ustajemy w innowacjach. Bo jak powiedział Alan Kay: „Najlepszym sposobem, by trafnie przewidzieć przyszłość, jest samemu ją wynaleźć”.

David Pogue

Artykuł pochodzi z marcowego numeru "Świata Nauki".

Świat Nauki, nr 3/12

Czytaj także:

Nawet pięciolatki bywają przywiązane do marek

Europejczyk zaburzony psychicznie

Jeden dzień z życia w 2100 roku

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy