Supermózg poleca

Nieznany alfabet Marii Skłodowskiej-Curie

Adrian Bąk
08.03.2011 01:07
A A A Drukuj
Maria Skłodowska-Curie Maria Skłodowska-Curie
  • Maria Skłodowska-Curie (pierwsza po lewej) z kochankiem, profesorem Paulem Langevinem
  • Maria Curie Skłodowska
Noblistka i matka, ateistka i patriotka, żona, odkrywczyni i marzycielka, wykładowczyni, cyklistka, feministka i bohaterka jednego z najsłynniejszych skandali miłosnych swojej epoki. Przedstawiamy portret Polki wszech czasów.

Rok 2011 został ogłoszony rokiem Marii Skłodowskiej-Curie. Odkrywczyni polonu i radu, dwukrotna zdobywczyni Nagrody Nobla z fizyki i chemii, posiadaczka najwyższego francuskiego odznaczenia Legii Honorowej, pierwsza kobieta wykładająca na Sorbonie, uhonorowana przez internautów tytułem Polki wszech czasów w plebiscycie Muzeum Historii Polski - taką Skłodowską-Curie znają wszyscy. Ale kto wiedział, że podwójna polska noblistka w czasie wojny światowej przemierzyła pół Francji z dwudziestokilogramową skrzynką ołowiu na barkach, że w podróż poślubną pojechała na rowerze, albo że lubiła kochać się przy świetle, a nie po ciemku? Poniżej nieznany alfabet Marii Skłodowskiej-Curie.

Ateizm - Maria Skłodowska-Curie odrzuciła religię już w wieku siedemnastu lat. Duży wpływ miała na tę decyzję przedwczesna śmierć matki, pani Skłodowskiej, pobożnej katoliczki, której Maria długo nie mogła odżałować. Ojciec Marii też był ateistą. Również jej mąż Piotr Curie odrzucił kościół, który uważał za narzędzie dominacji społecznej. Maria i Piotr nigdy więc nie nosili obrączek. Jak pisze Francoise Giroud w biografii Marii Skłodowskiej-Curie, Piotr Curie i Maria mieli za dużo tragizmu życia połączonego z realizmem, żeby być osobami wierzącymi. „Religia zwalczała obiekt ich mistycznego uwielbienia - wiedzę”. Przecież na początku nie mogli uwierzyć nawet w światło promieniowania, które sami otrzymali na drodze skrzętnych badań!

Blanche - Blanche Wittman była najsłynniejszą pacjentką, „histeryczką” profesora Jeana-Martina Charcota, głównego twórcę psychiatrii. O jej życiu osobistym wiemy z pamiętnika, który pisała. Była przyjaciółką Marie Skłodowskiej-Curie, choć sama Maria nigdy o niej dużo nie wspominała. Blanche odwiedzała często Marię w laboratorium, pocieszała ją i słuchała jej zwierzeń. Jak pisze Per Olov Enquist w książce „Opowieść o Blanche i Marie”, Maria nikomu nie mówiła takich rzeczy ze swojego życia, jakie mówiła Blanche. Pod koniec życia Blanche cierpiała na rzadką chorobę, spowodowaną eksperymentami nad zjawiskiem radioaktywności, z którym to zjawiskiem miała do czynienia między innymi w laboratorium Curie. Musiała amputować obie ręce i obie nogi, został z niej tylko kadłubek. Dzięki Blanche odkryto kulisy tragicznego w skutkach romansu Marii Skłodowskiej-Curie z Paulem Langevinem. Blanche ukryła także Marie w rodzinnym miasteczku Sceaux, gdy ta, nękana przez media w sprawie rzekomego skandalu miłosnego, przechodziła załamanie nerwowe.

Curie Piotr - Mówi się, że o najważniejszym mężczyźnie swojego życia kobieta może przesądzić dopiero przed śmiercią, nigdy wcześniej. Najważniejszym mężczyzną w życiu Marie Skłodowskiej Curie był niewątpliwie jej mąż francuski fizyk Piotr Curie. Pisała o nim w 1899 roku do swojej siostry Bronisławy:

„Męża mam najlepszego, jakiego można wymarzyć, i nawet nie sądziłam, abym podobnego znaleźć mogła, to prawdziwy los na loterii wygrany, i im dłużej żyjemy ze sobą, tym nam ze sobą lepiej”.

Choć ich wspólne życie zdominowała obustronna pasja i bardzo się kochali, właściwie nigdy nie używali słowa „miłość”, i, jak pisze Giroud, był to bardzo rzadko spotykany układ między mężczyzną a kobietą, pozbawiony jakichkolwiek elementów dominacji. Piotr był tym, który popchnął Marię ku późniejszym sukcesom, gdy pewnego dnia powiedział: „Wiedza jest pani przeznaczeniem”, a potem ciągle dotrzymywał jej kroku. Piotr Curie całe życie poświęcił pracy: „Musimy jeść, pić, spać, leniuchować, kochać, to znaczy dotykać najsłodszych strun życia, ale im nie ulegać. Podczas gdy robimy to wszystko, myśli przeciwne naturze, którym poświęciliśmy się, muszą nadal dominować i kontynuować swój niewzruszony bieg w naszej biednej głowie” - pisał w jednym z listów do Marii. To swoiste credo chyba najlepiej oddaje osobę jednego z najbardziej pracowitych, a zarazem skromnych Francuzów w historii.

Dzieci - Maria Skłodowska-Curie była matką dwóch córek z małżeństwa z Piotrem - Ireny i Ewy. „Ewa była dzieckiem domu, Irena pierwiastkiem męskim, a Maria pierwiastkiem kobiecym. Kombinacja szczęśliwa dla Marii, zapewniająca jej stabilizację uczuciową, której tak potrzebowała” - czytamy w biografii Giroud. Ewa odznaczała się wielką urodą już od dziecka, była typem kobiety-humanistki, uwielbiała grać na fortepianie - zupełne przeciwieństwo Ireny! Ireny, którą Maria czasem pół-żartem, pół-serio nazywała substytutem Piotra Curie. Ireny, która poszła śladem matki i dostała później nagrodę Nobla za odkrycie zjawiska sztucznej promieniotwórczości. Mimo tego, że Maria nie zaznała nigdy miłości od własnych rodziców i nigdy nie miała czasu na praktyczne, codzienne sprawy, była dobrą matką. Wychowywała córki sama z mężem, zaczytywała się w książkach kucharskich (podobno miała też, nierozwinięty co prawda, talent kucharski!), dbała o edukację córek. Ciekawe, że gdyby nie Irena, Maria skończyłaby epokowe badania nad nowymi pierwiastkami polonu i radu dwa miesiące wcześniej, ale ponieważ Irenie wyrzynały się kolejne zęby, wspólnie z mężem zabrała ją na wakacje do Owernii, żeby umilić jej czas.

„Nie lekceważyła żadnej dziury w zębie, nie zapominała o żadnych urodzinach i jeśli poświęcała dzieciom niewiele czasu, to dlatego, że go po prostu nie miała” - pisze Giroud, choć dodaje też, że „na wakacjach więcej było równań matematycznych niż pocałunków”.

Egzaminy - Była pierwszą kobietą w historii Uniwersytetu Paryskiego, która zdała egzaminy wstępne na wydział fizyki i chemii i pierwszą dopuszczoną do wykładów - to wiedzą wszyscy. Ale mało kto wie, ile trudności, głównie finansowych, musiała pokonać Maria Skłodowska-Curie, żeby później błyszczeć dalszymi zaszczytnymi dokumentami. Licencjatem i doktoratem. Przecież na czesne w Sorbonie trzeba było kilkaset rubli! Maria zapożyczała się głównie u państwa Dłuskich, u swojej siostry Bronisławy, a także u kuzynostwa, na przykład u Józefa Boguskiego. Maria wspominała w liście do siostry, że ponieważ na początku edukacji nie miała pieniędzy na eksperymenty, chemii musiała uczyć się z książek. W jej wynajmowanym pokoiku na ulicy Allemagne miała podobno nieco ponad dziesięć stopni Celsjusza i straszną wilgoć. Cierpiała na brak jedzenia, jadła posiłki „z rzodkiewek i herbaty, po których zdarza jej się mdleć z głodu”. W takich warunkach Maria Skłodowska-Curie zaczynała podbój naukowego świata. Mimo tego egzaminy zdała wzorowo. Uzyskanie licencjatu uznała za jedno z najpiękniejszych wspomnień w swoim życiu. Po udanej obronie pracy doktorskiej z nauk ścisłych mówiła, że to niespotykane szczęście, nad którym nie może zapanować. W końcu zdobyła wówczas poświadczenie wiedzy równej mężczyznom.

Foemina - „Foemina” to tytuł pokaźnego, bo na trzy szpalty, artykułu „Le Figaro” z 16 listopada 1910 roku, który ogłosił wtedy, że Maria Skłodowska-Curie jako pierwsza kobieta w historii zamierza ubiegać się o przyjęcie do Akademii Francuskiej. Szok! Prasa prześcigała się w artykułach na temat Curie, ujmując jej zasług i plotkując, że pochodzi z rodziny żydowskiej. A sami akademicy powtarzali zgodnie: żadna kobieta nie przekroczy progu świętej twierdzy! Mimo to, podczas głosowania członków pięciu Akademii, większość wypowiedziała się za Marią Skłodowską-Curie. Ostatecznie Maria nie zajęła wolnego miejsca w Akademii, ponieważ spiskujący akademicy za nic nie chcieli dopuścić kobiety w swoje szeregi. W „wojnie płci”, jak nazwała to prasa postępowa, przegrała z Edwardem Branlym, wynalazcą bezprzewodowego telegrafu, ulubieńcem papieża Leona XIII. Samo głosowanie było zmanipulowane przez zwolenników Branly'ego. Na osłodę, kilka miesięcy później, Maria dostała drugą nagrodę Nobla.

Guwernantka - Maria Skłodowska-Curie powiedziała kiedyś, że gdyby nie została badaczką naukową, poświęciłaby życie pracy nauczycielki. Maria od mała chciała być nauczycielką, podobnie jak matka, która przez prawie 10 lat na ulicy Freta w Warszawie była dyrektorką pensji dla dobrze urodzonych dziewcząt.

„Maria od urodzenia miała trzy cenione przez nauczycieli przymioty charakteryzujące umysły wybitne: pamięć, zdolność koncentracji i głód wiedzy.”

Sama uważała, że nie ma nic przyjemniejszego niż móc przekazywać wiedzę drugiemu człowiekowi, czerpiąc z tego bezinteresowną satysfakcję. Maria już w wieku 18 lat została guwernantką w rodzinie warszawskiego adwokata, ale ponieważ jej stosunki z żoną adwokata były bardzo „lodowate”, zrezygnowała z pensji i przeniosła się do majątku państwa Żórawskich w Szczukach, gdzie spędziła cztery lata. Marię traktowano w Szczukach z sympatią, ale oczywiście mieszkając w wielkim domu z werandą, placem do krykieta i pobliską cukrownią nie rozwijała swojej pasji i bliżej jej było do Czechowa niż do Mendelejewa... W Szczukach Maria poznała swoją drugą miłość - Kazimierza Żórawskiego, z którym chciała nawet wziąć ślub, na co nie zgodzili się rodzice Kazimierza. Dziś można powiedzieć - całe szczęście, że się nie zgodzili, ale dwudziestoletnia wówczas Maria bardzo przeżyła rozstanie z Kazimierzem. W liście do siostry Broni pisała, że chciałaby do niej przyjechać, ponieważ doznała „przykrych przejść, które mają znaczenie dla całego życia”. Młoda Maria nie wiedziała wówczas, że pisała prawdę, choć była to prawda a rebours.

Historia miłosna - „Historia miłosna. Pani Curie i profesor Langevin” - taki niewinny tytuł miał artykuł, który ukazał się w dzienniku „Le Journal” 4 listopada 1911 roku w nakładzie 750 tysięcy egzemplarzy, artykuł, który praktycznie zahamował karierę naukową Marii Skłodowskiej-Curie. Chodziło o romans Marii z przyjacielem Paulem Langevinem. Langevin był kojarzonym w środowisku badaczem, w 1907 roku ogłosił pracę dotyczącą zastosowania teorii elektronów do zjawiska magnetyzmu, która była dużym wkładem w fizykę. Paula Maria znała już od dziesięciu lat i pracowała z nim po śmierci Piotra Curie. Potajemny związek z żonatym mężczyzną wywołał wówczas skandal w całej Francji. Cudzoziemka, co tam - Żydówka!, psuje małżeństwo znanego profesora, precz ze złodziejką mężów! - krzyczały tłumy, pisały gazety. Zamiast Maria zaczęto nawet używać jej drugiego imienia - Salomea, żeby wzmocnić przekonanie w społeczeństwie, że Żydówka z obcego kraju wykłada na słynnej Sorbonie... Żarliwy romans Marii Skłodowskiej-Curie trwał sześć miesięcy, ale odbił się na jej całym późniejszym życiu. Na jaw wyszły bowiem miłosne listy, które pisała do Langevina, w których namawiała go do odejścia od swojej żony. Listy ukradła żona Langevina, czym pogrążyła Marię w opinii publicznej i zszargała jej reputację na wiele lat. Nigdy później już Maria, jak gdyby z obawy przed złym rozgłosem, nie zaangażowała się w związek. Romans ten był też początkiem końca jej kariery naukowej. Szwedzki chemik Svante Arrhenius, członek Akademii Szwedzkiej, który wysunął kandydaturę Marii do drugiej nagrody Nobla prosił ją w liście, żeby nie przyjeżdżała po odbiór nagrody, ponieważ gdyby Akademia wcześniej zapoznała się z feralnymi listami, nie zdecydowałaby się uhonorować Marii drugim Noblem, chociażby dlatego, żeby uniknąć skandalu w obliczu króla.

IDEALISM - To nowojorski adres telegraficzny kobiety, która była bodaj najbliższą przyjaciółką Marie Skłodowskiej-Curie. Imię i nazwisko: Missy Maloney. Z zawodu dziennikarka, redaktorka naczelna kobiecego magazynu „The Delineator”, która kiedyś postanowiła, że uda jej się przeprowadzić wywiad z zupełnie niedostępną dla mediów Marią. I Missy ta sztuka się udała. „Missy i Maria należały do tej samej rasy. Rasy niezwyciężonych” - wspomina Giroud. Mimo że poświęciły życie próbom zrozumienia świata przyziemnego, obie były wielkimi idealistkami. Słynny później wywiad przeszedł do historii dlatego, ponieważ Maria zawarła w nim jedne z największych życzeń swojego życia, które później przy wielkim wsparciu Missy udało się spełnić.

„Gdyby Pani mogła sformułować jakieś życzenie, to czego pragnie pani najbardziej?” - zapytała Missy. „Grama radu” - odpowiedziała Maria.

Missy zebrała sto tysięcy dolarów i udało jej się namówić Marię na przyjazd do USA po odbiór tego niezwykłego prezentu, który przekazał Marii ówczesny prezydent Warren Harding. W trakcie uroczystej wizyty do USA Maria zebrała także fundusze na rozwój Instytutu Radowego w Paryżu i jego odpowiednika w Warszawie (dzisiejsze Centrum Onkologii na ulicy Roentgena na Ursynowie). Ten pierwszy wydał jeszcze kilka zdobywców nagrody Nobla i kontynuował prace nad radioaktywnością, ten drugi stał się swoistym pomnikiem Marii w Polsce.

Język - Mara Skłodowska-Curie już jako nastolatka opanowała język francuski, który później doskonaliła podczas pierwszych lat życia w Paryżu. Pisała w nim prace naukowe, wykładała po francusku na Sorbonie, naturalnie prowadziła w nim życie zawodowe i towarzyskie, w końcu jej mąż Piotr był Francuzem. Ale nic nie sprawiało jej takiej przyjemności, jak możliwość używania języka polskiego, choćby w prywatnej korespondencji z siostrą Bronisławą. Maria czuła się bardzo związana z Polską i język polski traktowała z należytym szacunkiem. Miała manierę zbyt mocno akcentowanego „r”, które zdradzało jej słowiańskie pochodzenie do końca jej dni. Wielu francuskich chemików uwielbiało tę Marii przypadłość, jak choćby tajemniczy Pan Lamotte, którego podobno zauroczyła, mówiąc zaledwie jedno zdanie po polsku. Umierając na białaczkę, w sanatorium Sancellemoz, Maria do ostatnich chwil życia rozmawiała z córką Ewą po polsku. Wspominała Warszawę, w końcu była rodowitą warszawianką, wspominała Wisłę, która przyciągała ją bardzo: „miała powab, którego istoty pojąć nie potrafię” - mówiła.

Jedno z jej ostatnich zdań brzmiało: „Czy to jest z radu czy z mezotoru?” - zapytała 4 lipca 1934 roku, mieszając ostatnią herbatę w życiu.

Jeśli już mowa o języku, warto wspomnieć, że Piotr Curie tak zakochał się w Marii, że gdy ta wróciła do Polski po uzyskaniu stopnia doktora, był gotów rzucić karierę w Paryżu, by zostać nauczycielem języka francuskiego w Polsce. I jeszcze jedno - Maria zawsze liczyła po polsku.

Kobiecość - Albert Einstein powiedział kiedyś o niej, że tyle erotyzmu nie widział w oczach żadnej kobiety. I choć kilkanaście lat później Einstein kochał się także w córce Skłodowskiej-Curie Ewie i mówił jej podobne słowa, te zapadły w pamięć najbardziej. Można wątpić w to, czy znany fizyk znał się na kobietach tak jak na fizyce, żeby i w tej sprawie traktować go jak wyrocznię, ale prawdą jest, że urodą i kobiecością Marii fascynowało się wielu mężczyzn. Mąż Piotr mówił o niej: kobieta genialna. Znany fizyk Ernest Rutherford, który powierzył Marii temat pracy doktorskiej jako rozwinięcie jego badań nad promieniotwórczością, stwierdził, że Curie jest „kobietą, i to z wszystkimi jej wadami i zaletami, ma coś, co przyciąga”. W Marii podkochiwali się także studenci. Jeden z nich podobno łykał nawet laudanum, żeby przypodobać się swojej nauczycielce i wydać się jej bardziej interesującym.

Laboratorium - Miejsce najważniejsze, świątynia Marie Skłodowskiej-Curie. Miejsce, które wyszukał dla Marii dyrektor Szkoły Fizycznej Paul Schutzenberger, znajdowało się na parterze tej szkoły i służyło jednocześnie jako skład maszyn. To właśnie w laboratorium Maria zapracowała na dwie nagrody Nobla i to właśnie w laboratorium, o czym mało kto wie, zaczęła się miłość Marii do Paula Langevina. Podobno Maria pierwszy raz kochała się z Paulem na stole, gdzie siedem lat wcześniej Piotr zapisywał pierwszy raz w swoim notatniku słowo „rad”... Jak wyglądało laboratorium?

„Laboratorium było właściwie starym drewnianym magazynem, opuszczoną maszynownią z desek, której oszklony dach był w tak opłakanym stanie, że deszcz za każdym razem podtapiał tę nędzną budę, którą Wydział Medyczny dawno temu wynajmował do sekcji zwłok, ale która później nie nadawała się nawet na kostnicę. Nie było tam podłogi, zamiast tego warstwa cementu, a jedyny dobytek stanowiło parę zniszczonych stołów kuchennych, czarna tablica oraz stary żeliwny piecyk z zardzewiałymi rurami” - czytamy u Enquista.

W jednym z pierwszych zeszytów laboratoryjnych Marie Skłodowskiej-Curie pojawia się także informacja, że w laboratorium notowano przeważnie temperaturę około 6 stopni Celcjusza!

Muzeum - Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie przy ul. Freta 16. Jedno z ciekawszych i bardziej klimatycznych muzeów w Warszawie! Maria Skłodowska-Curie mieszkała pod tym adresem rok, od urodzenia, wspólnie z czwórką rodzeństwa, gdy jej matka Bronisława była przełożoną pensji. W latach trzydziestych XX wieku wmurowano tam pamiątkową tabliczkę informującą o dokonaniach polskiej noblistki. W XVIII-wiecznej kamienicy na Nowym Mieście można znaleźć wiele cennych pamiątek po Marii, między innymi płaszcz zdradzający jej bardzo drobną posturę, okulary, listy, książki czy repliki przyrządów, którymi Polka zmieniała świat fizyki i chemii.

Numer - Numer osiem jest bardzo znaczący dla Marii Skłodowskiej-Curie. To właśnie w krypcie numer 8, w uznaniu zasług dla Francji, spoczęła wraz z mężem Piotrem w paryskim Panteonie. Ich ciała zostały tam przeniesione w 1995 roku z francuskiego miasteczka Sceaux z inicjatywy Francoisa Mitterranda. Uroczystości przewodniczył prezydent Rzeczpospolitej Lech Wałęsa, a na jednym z krzesełek siedziała też 91-letnia wówczas Ewa Curie - druga córka Marii. Warto też zaznaczyć, że liczba atomowa radu to 88, a czas, jaki upłynął pomiędzy dwiema nagrodami Nobla dla Marii Skłodowskiej-Curie to również osiem lat!

Oblicza - Maria Skłodowska-Curie miała ich kilka. Zwracają na to uwagę biografowie, wspomina o tym także córka Ewa w bardzo poczytnej biografii Marii (która to książka w Chinach jest szkolną lekturą obowiązkową), o twarzach-maskach pisze też Enquist w powieści biograficznej o Skłodowskiej-Curie:

„Maria miała wiele twarzy. Gdzieś między nimi zagubioną, dziecięcą, której nie kontrolowała. Potem przerażona wkładała inną maskę, przybierała inny ton, stawała się naukowcem. To spokojna, słynna na całym świecie maska, którą Blanche (jej przyjaciółka - przyp. AB) nazywała histeryczną i katatoniczną.”

Mimo pozornego spokoju i pogodnego usposobienia Maria Skłodowska-Curie była osobą dość porywczą. Gdy jej coś nie wychodziło, potrafiła kląć w niebogłosy i nic odzywać się do nikogo przez kilka dni, albo... wyjechać gdzieś na rowerze. Gdy nie była pewna, czy uda jej się zebrać fundusze na wyjazd do Francji, pisała w liście do swojej siostry Bronisławy zezłoszczona i zrezygnowana: „Byłam głupia, jestem głupia i będę głupia po wszystkie dni żywota mego, a raczej, tłumacząc to na zwykły styl, nie miałam i nigdy mieć nie będę szansy. W duszy mojej tak czarno i smutno, (...) tyle rzeczy mnie boli”. A kiedy znajomi zwracali uwagę na to, że pochłonięta pracą Maria wygląda na wyczerpaną i wychudzoną, odpowiadała: „Nie jestem głodna! Jestem dostatecznie dorosła, aby wiedzieć, co mam robić!”. Jednocześnie Maria nigdy nie pokazywała swoich uczuć w towarzystwie. Albert Einstein w liście do swojej kuzynki pisał o Marii: „jej dusza jest jak ostryga, to znaczy nie potrafi wyrazić ani radości, ani bólu, uczucia uzewnętrznia głównie przez narzekanie”. Podczas gdy odbierała tytuł doktorski na Sorbonie czy nagrodę Nobla, stawała przy zaszczytnych miejscach niepewnie, „podobna do cienia”, i starała się unikać wzroku obcych osób, a gdy odwiedziło ją poselstwo, mówiąc o tragicznej śmierci Piotra Curie pod kołami wozu, Maria zapytała tylko z kamienną twarzą „Nie żyje? Zupełnie nie żyje?”. Maria miała też jeszcze jedną maskę, maskę... świetnej kochanki. Blanche Wittman w pamiętniku pisała, że Maria zwierzała się jej z cudownych miłosnych przeżyć z Paulem Langevinem. Wittman pisze też, że Maria podobno wolała się kochać przy świetle, niż po ciemku, i zawsze trochę ze wstydu przed poparzonymi rękami chowała dłonie we włosach partnera.

Pechblenda - Inaczej zwana smółką uranową. Gdyby Marii Skłodowskiej-Curie i Piotrowi Curie nie udało się sprowadzić do Francji z Czech ośmiu ton pechblendy, z której później wydzielali czysty rad, nie byłoby wielkiego odkrycia i dwóch nagród Nobla dla Marii. Mało kto jednak wie, że państwo Curie długo musieli się trudzić, żeby dostać potrzebny materiał do badań. Pechblenda ostatecznie dotarła do Francji dzięki dotacji barona Edmonda de Rothschilda, znanego niemieckiego Żyda zajmującego się bankowością, którego ród posiadał bardzo silną pozycję w Europie.

Rower - W życiu małżeństwa Curie odgrywał bardzo znaczącą rolę. Maria i Piotr do tego stopnia uwielbiali spędzać czas na rowerze, że to właśnie ten pojazd wybrali na podróż poślubną, zamieniając pieniądze uzbierane na ślubie na dwa nowe rowery. „Żadna para cyklistów nie przemierzyła w ciągu paru lat tylu dróżek pachnących orzechami, tylu wrzosowisk, dolin i wzgórz” - pisze Giroud. Nawet w ósmym miesiącu ciąży Maria nie odmawiała sobie rowerowych wycieczek, po jednej z nich, razem z Piotrem do Brestu, trzeba było ją odwozić wyczerpaną pociągiem do Paryża, gdzie kilka dni później urodziła pierwszą córkę Irenę.

Serce - Te zapewne najmocniej biło Marii, gdy dokonywała epokowych odkryć chemicznych, bo swoją pasję stawiała ponad wszystko, ale serce Marii Skłodowskiej-Curie było także bardzo wrażliwe na wszelkie miłości. Wiadomo, że Polka była bliżej związana z czterema mężczyznami, choć miłości i miłostek było w życiu Marii Skłodowskiej-Curie zapewne więcej. O pierwszym mężczyźnie, jeszcze z czasów szkolnych, niewiele wiadomo, poza tym, że zachowało się jego imię i portret. „Nie potrafił nią zawładnąć, więc go odrzuciła” - pisze Enquist w „Opowieści o Blanche i Marie”. Drugą miłością był wspomniany już Kazimierz Żórawski, trzecią - największą i nieodżałowaną! - Piotr Curie, czwartą - tragiczną, ale też najbardziej romantyczną - Paul Langevin. I choć Maria właściwie we wszystkie związki angażowała się dość mocno, była świadoma, że jako ludzie „narażamy się na wiele rozczarowań, jeśli wszystkie nasze życiowe zainteresowania uzależniamy od uczuć burzliwych, jak miłość”. Można też przyjąć, że pierwszą i zawsze aktywną miłością Marii była miłość do Polski - Maria była wielką patriotką. Po tym, jak obroniła pracę doktorską na Sorbonie, chciała wrócić do ojczyzny i tam kontynuować prace badawcze, ale do powrotu do Paryża namówił ją „cudownymi listami”, jak sama o nich mówiła, Piotr Curie. Swoistym hołdem Marii dla Polski było też nazwanie nowego pierwiastka od nazwy ojczyzny. Jej bezinteresowność w zdobywaniu wiedzy zawsze łączyła się z ambicjami pokazania światu, skąd pochodzi, choć do końca pozostała we Francji mimo, że po skandalu z Langevinem zasłużeni Polacy namawiali ją do powrotu:

„Posiadając Ciebie w Warszawie, czulibyśmy się silniejsi, podnieślibyśmy głowę, schyloną pod ciężarem nieszczęść” - pisał Henryk Sienkiewicz do Marii Skłodowskiej-Curie w 1912 roku.

Tłum - Jeden z największych przeciwników Marii Skłodowskiej-Curie. Maria cierpiała na patologiczny wręcz lęk przed tłumem, w sytuacji osaczenia czuła się bezsilna. Francoise Giroud pisze w biografii Marii, że ten lęk doprowadzał ją czasem nawet do omdlenia. Mąż Marii, Piotr, także nie lubił rozgłosu:

„Dla państwa Curie nie ma gorszej rzeczy niż popisywać się, obnażać, być przedmiotem publicznego zainteresowania, być fotografowanym, karykaturowanym, wystawionym na pokaz, choćby nawet w najlepszych intencjach.”

Z Marii lękiem przed tłumem wiązał się też - używając terminu psychologicznego - syndrom ucieczki. Maria Skłodowska-Curie, w chwilach zwątpienia, udawała się zupełnie incognito w podróże, o których nie wiedzieli nawet jej najbliżsi. Tak jak w 1910 roku, gdy za sprawą listów przechwyconych przez Jeanne Langevin wyszło na jaw, że Maria ma romans z jej mężem. Maria zabrała wówczas dzieci i wyjechała do francuskiego miasteczka L'Arcouest, a później do Sceaux, gdzie przez kilka tygodni szukało jej najbliższe otoczenie.

Ubóstwo - Zanim małżeństwo Curie zyskał stabilność finansową (między innymi dzięki temu, że Piotr w 1895 roku uzyskał status profesora i mógł wykładać) Maria z Piotrem żyli na granicy ubóstwa. Drobne dochody Piotra, które czerpał z praw do eksploatacji przyrządów badawczych, które sam wynalazł, nie wystarczały na opłacenie niezbędnych materiałów do badań. Zresztą, jeszcze podczas studiów Maria Skłodowska-Curie musiała korzystać z pomocy siostry Broni i jej męża Kazimierza, którzy w tym czasie mieszkali w Paryżu. Inaczej nie byłoby jej stać nawet na mały pokój w tanim hoteliku przy ulicy Flatters, gdzie chodziła pieszo na Sorbonę, by za kilka lat jako pierwsza kobieta odebrać tam tytuł doktorski.

Wojna - Gdy 28 czerwca 1914 roku Maria Skłodowska-Curie kupiła gazetę „Le Temps”, z której dowiedziała się o zastrzeleniu arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, następcy tronu monarchii austro-węgierskiej w Sarajewie, wiedziała, że za chwilę wybuchnie wojna. Ale jak zawsze i wobec tego stanu rzeczy przyjęła postawę praktyczną: „Trzeba działać, działać!”. W krótkim czasie Maria zorganizowała pokaźną flotyllę samochodów wyposażonych w aparaturę rentgenowską i personel, trzymając pieczę nad organizacją wojskowego lecznictwa radiologicznego. Gdy na froncie zrobiło się niespokojnie, armia niemiecka była już u bram Paryża i trzeba było wyjeżdżać dalej, do Bordeaux, Maria zapakowała to, co dla niej najcenniejsze. W ciężkiej skrzynce znajdowało się dwadzieścia kilo ołowiu i jeden gram radu. Jedyny we Francji, prezent dla Marii. Dwadzieścia kilo ołowiu na barkach kobiety o drobnej budowie, która ze strachem w oczach przemierzała pociągiem Francję - to obraz na piękny film. Maria pomagała lekarzom, nieposiadającym jeszcze doświadczenia w radiologii, właściwie przez cały czas trwania wojny, aż do uspokojenia frontu i ucieczki cesarza Wilhelma II z Niemiec. „W pierwszych dniach listopada w samochodzie 'E' prześwietlono 944 rannego” - oczywiście największa w tym zasługa Marii Skłodowskiej-Curie. Maria cały czas drżała też o sytuację w Polsce, dlatego, gdy Polska została wyzwolona z pęt, a jej znajomy Ignacy Paderewski został premierem w Warszawie, nie kryła szczęścia.

Yvert Colette - Była zagorzałą feministką, autorką książki „Księżniczka wiedzy”, która w 1907 roku została uhonorowana nagrodą „Femina”. Książka opowiadała o trudnościach, na jakie napotykają kobiety próbujące pogodzić życie prywatne z życiem zawodowym i zapoczątkowała falę protestów środowisk feministycznych na rzecz zwiększenia roli kobiet w życiu publicznym. Maria Skłodowska-Curie wspierała ruch feministek i przyznawała, że gdyby miała więcej czasu, na pewno zaangażowałaby się w walkę polityczną na rzecz uzyskania praw wyborczych przez angielskie sufrażystki, do których często jeździła (na przykład do nadmorskiego mieszkania Herthy Ayrton w Highcliffe). Była członkinią Międzynarodowej Rady Kobiet, która na początku XX wieku liczyła we Francji około 700 000 członkiń. Kiedy Hertha Aytron, jedna z przywódczyń sufrażystek wspólnie z innymi kobietami została aresztowana, Maria jako jedna z pierwszych podpisała międzynarodową petycję na rzecz jej uwolnienia, mimo że zawsze skąpiła swojego podpisu. Maria Skłodowska-Curie była także przyjaciółką Małgorzaty Borel, która pod pseudonimem Camille Marbo publikowała w piśmie feministek o dużym rozgłosie o nazwie „Revue du Mois”. Jeden z kronikarzy „Le Journal” po pierwszym wykładzie Marii Skłodowskiej na Sorbonie pisał też, że dopuszczenie kobiety do wyższej szkoły jest „wielkim zwycięstwem feminizmu” i że „bliski jest czas, gdy kobiety staną się istotami ludzkimi”. Dziś za taki komentarz kronikarz najpewniej straciłby pracę!

Zakopane - Maria Skłodowska-Curie kochała polskie Tatry, często odwiedzała Zakopane, do którego ściągali gromadnie polscy literaci. W Zakopanem miała bliską rodzinę - jej siostra Bronia wspólnie z mężem Kazimierzem zbudowali tam sanatorium dla chorych na płuca, gdzie zatrzymywała się także i Maria. Maria szczególnie zachwycała się zakopiańskimi łąkami i Doliną Gąsienicową. W Zakopanem Maria poznała też drugą miłość - Kazimierza Żórawskiego. Zachowało się kilkanaście zdjęć z podróży do stolicy polskich Tatr. Między innymi z 1899 i 1911 roku.

Adrian Bąk

Korzystałem z: Per Olov Enquist „Opowieść o Marie i Blanche”, Wydawnictwo Jacek Santorski, 2006; Francoise Giroud „Maria Skłodowska Curie”, PIW, 1987; Eve Curie „Maria Curie”, PWN, 1983; „Korespondencja Marii Skłodowskiej - Curie z córką Ireną, 1905 - 1934, wybór”, PIW, 1978.

Czytaj także:

Życie miłosne Marii Skłodowskiej-Curie

Nagrody Nobla w dziedzinie chemii

Podróże z Tablicą Mendelejewa

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    71 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (54)

  • avatar

    Gość: ss

    0

    bardzo ciekawy i przydatny artykuł, dziękuję

  • avatar

    Gość: pfff

    0

    Przecież powieść Enguista to czysta fikcja, nie spodziewałam się tu artykułu na poziomie Faktu.

  • avatar

    Gość: nndtzxmzdtb

    0

    2QT4nb <a href="http://qridhwlkrmbt.com/">qridhwlkrmbt</a>, \[url=http://vpsgavijtrzk.com/]vpsgavijtrzk[/url], [link=http://izsqqwvjsvgz.com/]izsqqwvjsvgz[/link], http://bkhfctcockuh.com/

  • avatar

    Gość: ojewgjxvh

    0

    n6ppxv <a href="http://yvpzsygnnnvs.com/">yvpzsygnnnvs</a>, \[url=http://lxhplnvutdug.com/]lxhplnvutdug[/url], [link=http://jtnimoopxcfj.com/]jtnimoopxcfj[/link], http://nubnyzhviyyx.com/

  • avatar

    Gość: cisekcjt

    0

    zgYTCO <a href="http://shdsknpxezya.com/">shdsknpxezya</a>, \[url=http://lfzrwoyupqam.com/]lfzrwoyupqam[/url], [link=http://vintbfgjiyyk.com/]vintbfgjiyyk[/link], http://fhszcxbbunoc.com/

  • avatar

    Gość: Pharmk21

    0

    Very nice site!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX