Badania psychologów poznawczych Roya E. Baumeistera, Ellen Bratslavsky, Marka Muravena i Dianne M. Tice doprowadziły do odkrycia zjawiska wyczerpywania zasobów woli. Twierdzą oni, że
ludzka wola działa na zasadzie mięśnia, który - gdy zostanie przesadnie wyeksploatowany - przestaje działać.
Postawili oni hipotezę, że zasoby woli ulegają wyczerpaniu, gdy człowiek narażony jest na poważny wysiłek.
Zauważono, że mechanizm ów sprawdza się niezależnie od rodzaju wysiłku, z którym mamy do czynienia. W jednym z eksperymentów proszono badanych, by stojąc na jednej nodze, odliczali równocześnie wstecz poczynając od liczby 1000 i - na dodatek - co 7 jednostek. W innym eksperymencie poproszono badanych, by powstrzymali się od jedzenia bardzo smacznych czekoladowych ciastek w miejscu, w którym rozprzestrzeniał się ich zachęcający zapach, a w jeszcze innym proszono ich o nieokazywanie emocji podczas oglądania filmu budzącego, ze względu na treść, bardzo silne reakcje (strach, gniew, oburzenie).
We wszystkich wymienionych przypadkach mieliśmy do czynienia z silnym eksploatowaniem woli osób badanych.
Musieli robić coś, czego nie chcieli, lub zaniechać czegoś, co chcieliby zrobić. Prowadziło to - w dalszej kolejności - do czasowego upośledzenia funkcjonowania ich umysłów. Stawali się niezdolni do samodzielnych decyzji, do wykonywania nawet najprostszych czynności i zarazem bardziej podatni na manipulację.
Jaki z tego wniosek? Bardzo prosty i zarazem przygnębiający. Osoby stale poddawane "atakom na wolę", których dążenia są ciągle blokowane i które są skłaniane do wykonywania uciążliwych zadań, stopniowo tracą tzw. "zasoby wolicjonalne" (zasoby woli). Są wówczas niezdolni do sprzeciwu, walki i protestu. Oznacza to, że systemy totalitarne produkują zastępy bezwolnych wykonawców woli przywódców. Niezadowolenie z układu społecznego wcale nie musi się przekładać na owego niezadowolenia ostentacyjne demonstrowanie.
Rafał Garpiel
























