Jedne z pierwszych testów określających poziom IQ służyły już założycielom Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej w szczytnych celach. Miały ułatwiać decyzje, którzy z migrantów mogą zasilić szeregi młodego, wolnego społeczeństwa amerykańskiego, a którzy zasłużyli na bilet na podróż z powrotem do miejsca, z którego właśnie przybyli. Od tamtej pory badania poziomu inteligencji zyskały wielu przeciwników i zwolenników. Wydaje się, że dziś psychologowie świetnie sobie radzą z diagnozą tej właściwości ludzkiej.
Ostatnio Oscar Ybarra z University of Michigan i jego koledzy przeprowadzili badania w celu ustalenia odpowiedzi na pytanie: czy kontakty społeczne rozwijają funkcjonowanie umysłu? Nie będzie zbytnim zaskoczeniem spostrzeżenie badaczy amerykańskich: ludzie, którzy angażują się w interakcje społeczne przejawiają większe umiejętności kognitywne (rozpoznawanie, radzenie sobie z informacjami).
W innych badaniach okazało się, że już nawet 10-minutowa rozmowa z inną osobą poprawia chłonność pamięci oraz wpływa pozytywnie na wyniki testów mierzących spostrzegawczość i poziom wiedzy o innych ludziach i wydarzeniach, a także funkcjonowanie pamięci krótkotrwałej (tzw. "working memory").
Rozwijanie kontaktów społecznych oznacza, według autorów badań, większą ilość odbytych rozmów telefonicznych z przyjaciółmi, sąsiadami i krewnymi. Naturalnie okazało się, że wraz ze wzrostem częstotliwości kontaktów społecznych rośnie poziom umiejętności kognitywnych. Wyniki te są takie same bez względu na wiek, płeć, poziom wykształcenia, rasę, poziom dochodów, stan cywilny, jak i zdrowie fizyczne uczestników badań.
Konkluzja powyższa wydaje się zrozumiała i oczywista. Od lat 60. prowadzone są również badania, w których poszukuje się odpowiedzi na pytanie, czy inteligencja to coś prostego czy złożonego? Okazało się, że IQ ma wiele wymiarów: motoryczny, społeczny, analityczny, estetyczny, pragmatyczny.
Inteligencja społeczna (IS) to zdolność dogadywania się z innymi i nakłaniania ich do współpracy. Jest ona niezależna od pozostałych wymiarów IQ. Można więc z łatwością radzić sobie z zagadkami szachowymi siedząc w tweedowym garniturze i krawacie w szprotki bez wiedzy jak przygotować kawę po arabsku, trafiając co setnym orzeszkiem do dzbanka oddalonego o długość dłoni i niekoniecznie wiedząc jak zdobyć serce dziewczyny stojącej pewnie kilka kroków obok.
Krzysztof Tomanek
Zobacz także:

























