Psychologia szczęścia to wciąż całkiem nowa dziedzina nauki i wiele ma jeszcze do odkrycia. Naukowcy koncentrowali się przez lata głównie na chorobach i nieszczęściu (pewnie stąd tylu terapeutów). Interesujące się stało ostatnio również badanie szczęścia. Na szczęście!
Okazuje się bowiem, że dzięki badaniom wyszło na jaw, że szczęście przedłuża życie. Nie jest to odkrycie na miarę, powiedzmy, "szczęście leczy", ale mimo wszystko warte przyjrzenia się. Jak piszą naukowcy z Uniwersytetu Erasmusa w Rotterdamie:
Efekt jest podobny do efektu przedłużającego życie u niepalących w porównaniu z tymi, co palą.
Wnioski, o których piszę, pochodzą z analizy 30 badań opisanych w ostatnim numerze "Journal of Happiness Studies". Szczęście nie leczy, ale zapobiega zapadaniu na różne choroby. Mówiąc wprost: wzmaga odporność.
Co prawda niektórzy naukowcy twierdzą, że mechanizm jest nieco inny: nieszczęście obniża odporność. Inni zaś, że zależność jest odwrotna: dobre zdrowie prowadzi do szczęścia i długowieczności. Jeden z możliwych mechanizmów jest też taki, że bycie szczęśliwym idzie w parze z wyborem zdrowszego stylu życia, co z kolei sprzyja dożywaniu późnej starości.
Okazało się też, że ludzie różnią się w odczuwaniu szczęścia w zależności od wieku i płci. Po przeanalizowaniu danych z badań przeprowadzonych wśród 47 tys. kobiet i mężczyzn, naukowcy stwierdzili, że kobiety są szczęśliwsze od mężczyzn na początku swojego życia. Z wiekiem poczucie szczęścia u kobiet maleje, a wzrasta natomiast u płci przeciwnej. Mężczyźni przeganiają kobiety w zadowoleniu z życia w wieku 48 lat. Wśród głównych czynników dających szczęście naukowcy wymieniają życie rodzinne i sytuację finansową.
Niezależnie od tego, co na co wpływa, nie zaszkodzi uwierzyć, że szczęście prowadzi do długowieczności. Bądźmy szczęśliwi, a nuż się uda.
Tym, którzy chcą poeksperymentować ze szczęściem, polecam dzieło Michaela Argyle - "Psychologia szczęścia".
Tomasz Stoma
Więcej na ten temat:
























