18+
Uwaga!

Ta strona zawiera treści przeznaczone wyłącznie dla osób dorosłych

Mam co najmniej 18 lat. Chcę wejść
Nie mam jeszcze 18 lat. Wychodzę

społeczeństwo

Wieczna prostytucja

16.12.2010 05:27
A A A Drukuj
Wiza PRL-owska, źródło: Wikimedia

W socjalizmie prostytucji nie było. Przynajmniej oficjalnie. Nierząd był przypisany do kapitalizmu, był synonimem wyzysku człowieka przez drugiego człowieka. Taka sytuacja w socjalizmie nie mogła mieć miejsca. Rzeczywistość była jednak trochę inna.

 

W PRL-u w latach 1945-1948 istniał obowiązek rejestracji prostytutek, którym wydawano specjalne książeczki zdrowia. W MO była specjalna sekcja do walki z nierządem. W 1948 roku prostytutki zgromadzono w "domach opiekuńczych" lub "internatach", które miały, przynajmniej z założenia, resocjalizować panie. W rzeczywistości było to coś na kształt obozów pracy, które w 1952 roku zlikwidowano. Dwa lata później w MO zlikwidowano komórkę do walki z nierządem. Jednak już po roku w 16 miastach Polski znów utworzono sekcje do walki z nierządem. Prostytucja w socjalizmie sama nie chciała zniknąć! Szczególnie mocno rozkwitała na "wielkich budowach socjalizmu". Gdzie grupowały się tysiące mężczyzn, tam były i córy Koryntu.

 

W sprawie prostytucji zebrał się 23 listopada 1955 roku sekretariat KC PZPR. Obecni byli m.in. Bolesław Bierut, Edward Ochab i Jerzy Morawski. Wynikiem spotkania było podsumowanie spraw związanych z prostytucją w Polsce. Stwierdzono, że w 1949 roku liczba prostytutek sięgnęła 4 tysięcy. Niepowodzeniem zakończyły się próby reedukacji pań lekkich obyczajów. Milicja nie była w stanie zwalczać nierządu, gdyż brakowało przepisów prawnych uznających go za przestępstwo. Według danych milicji, w 1954 roku było 1700 zarejestrowanych prostytutek, z tego 65 proc. w wieku poniżej 35 lat. W tym samym roku, tylko w Warszawie, Wrocławiu, Szczecinie, Łodzi i Gdańsku zatrzymano około 6 tysięcy pań lekkich obyczajów.

 

W kolejnych latach proceder nierządu nasilał się. W latach 60-tych w najstarszym zawodzie świata w Polsce zaszło kilka ważnych zmian. Rozpoczął się ograniczony, ale jednak, ruch turystyczny, rozrosła się baza hotelowa zorientowana na obsługę zagranicznych gości. Zwiększyły się obroty z handlu z Europą Zachodnią, co spowodowało napływ do Polski zagranicznych towarów i pracowników. Wszystko to przyczyniło się do rozkwitu prostytucji. W 1962 roku zarejestrowano prawie 7300 prostytutek, a w 1969 roku już przeszło 9800. Ile było kobiet "nielegalnie" trudniących się nierządem, tego nie wiadomo. Głównym terenem działalności cór Koryntu stały się w tym czasie hotele i ich okolice, miasta portowe i targowe.

 

Prostytutki, obok umiejętności "ars amandi", musiały też znać języki obce i być "obyte w świecie". Nie brakowało więc wśród nich kobiet dobrze wykształconych. Szybko stały się jedną z lepiej zarabiających grup społecznych. W ciągu kilku lat obrotna prostytutka mogła zarobić na mieszkanie, samochód, a nawet rozkręcenie własnego, legalnego interesu. Wiele z tych pań wyjeżdżało później do innych miast, gdzie rozpoczynało od nowa żywot szanowanych i nobliwych żon i matek. W latach 60. i 70. pojawił się też nowy rodzaj kobiet parających się najstarszym zawodem świata, tzw. arabeski. Były to kobiety na co dzień pracujące w jakimś zawodzie, ale dorabiające sobie poprzez prostytuowanie się. "Arabeski" brały 10 dolarów za "chwilę zapomnienia", co stanowiło równowartość średniej miesięcznej płacy w tzw. gospodarce uspołecznionej. Czterech klientów w miesiącu obsłużonych przez "arabeskę" oznaczało, że zarabiała ona tyle, ile dyrektor zakładu pracy. Dla klientów obcokrajowców, zwłaszcza Arabów i Niemców z RFN, cena 10 dolarów za "chwilę" z Polką stanowiła 1/5 ceny, jaką panowie ci musieliby zapłacić na zachód od Łaby.

 

Tę dobrą sytuację przerwał stan wojenny. Granice zostały zamknięte, hotele opustoszały, nastały ciężkie czasy. Wszystko zmieniło się w połowie lat 80-tych. Liberalizacja systemu, który i tak już się sypał, spowodowała, że paszport nie był już dobrem luksusowym. W ruchu bezwizowym można było wyjechać do Austrii i Berlina Zachodniego. To wystarczyło, aby panie lekkich obyczajów z Polski wyruszyły na zachód Europy. W ten sposób prostytucja stała się nowym "hitem eksportowym" PRL-u, obok wódki i szynki "Krakus".

 

 

Tekst pochodzi z bloga alehistoria.blox.pl

alehistoria.blox.pl

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    89 głosów

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: