Wieczna prostytucja
Prostytucja w Średniowieczu, źródło: Wikimedia
Dominacja Kościoła w średniowieczu nie spowodowała zniknięcia pań lekkich obyczajów. Wręcz odwrotnie! Istniały pewne ograniczenia, a oficjalne czynniki były nieprzychylnie nastawione do prostytucji. Sytuację ratowały jednak wojny, pielgrzymki i miejskie życie. Wojny toczone w średniowieczu sprzyjały rozwojowi owego zawodu. Za każdą armią ciągnęły setki, tysiące kobiet oferujących nie tylko seks, ale i inne usługi: gotowanie, pranie, sprzątanie. Prawdziwy "boom" na tego typu usługi rozpoczął się wraz z epoką wypraw krzyżowych. Outremer (fran. "Zamorze") - wszystkie państwa powstałe w wyniku I wyprawy krzyżowej pełne były prostytutek. Arabski kronikarz Imad ad-Din w XII wieku pisał: "Do Ziemi Świętej przybyło statkiem trzy setki pięknych, młodych i wdzięcznych Frankonek, sprowadzonych z Zachodu dla szerzenia grzechu... Wszystkie były zawodowymi ladacznicami... To, co miały między udami, oddawały jak świętość, były jednak do gruntu zepsute i żądne li tylko przyjemności".
W miastach usługi erotyczne, tak jak i wszystkie inne, były zorganizowane w korporacje (gildie, cechy). Obchodzono nawet święto pań lekkich obyczajów - 22 lipca. Prostytutki w niektórych miastach z własnych pieniędzy fundowały też kościoły. Nie było w tym nic zdrożnego. Ladacznice w Awinionie nosiły na oznaczenie swej profesji czerwone kokardy na ramieniu, co było powodem do dumy. Tłumaczono, że prawdziwa prostytutka nie czerpie przyjemności ze swej pracy, a tylko mechanicznie ją wykonuje i bierze za to, jak za każdą pracę, pieniądze. Z nierządem próbował walczyć m.in. król Francji Ludwik Święty, ale po niepowodzeniach poddał jedynie wszystkie panie lekkich obyczajów kontroli sanitarnej.
W Paryżu prostytucja kwitła w Dzielnicy Łacińskiej. Pełno było tutaj zamtuzów (wł. bordello). We Florencji ponoć co dziesiąta kobieta trudniła się prostytucją. Florenckie ladacznice musiały nosić m.in. rękawiczki i dzwoneczki przytwierdzone do nakrycia głowy. W większości miast oficjalnie działały domy publiczne. Dochody zasilały kasę miasta lub księcia. Nadzór nad usługami erotycznymi sprawował najczęściej kat. Prawo wykonywania zawodu miały tylko koncesjonowane panie. Wszystkie inne, uprawiające swój proceder bez zezwolenia, robiły to nielegalnie i podlegały karom, włącznie z wydaleniem z miasta. W Neapolu kontrolę nad prostytucją sprawował specjalny "dwór ladacznic", do którego należeli m.in. bogaci patrycjusze miejscy. Ten sposób zarządzania seks-biznesem w Neapolu utrzymał się aż do XVIII wieku.
Odwiedzanie domów publicznych i korzystanie z usług prostytutek nie było w średniowieczu uważane za coś nagannego i zdrożnego. Istniał rynek profesjonalistek, a być może i handel żywym towarem (targi dziewcząt odbywały się w Grecji i w Lombardii). W wielu miastach powstały dzielnice "czerwonych latarni", czyli zamknięte rejony, w których prostytutki mieszkały i uprawiały swój zawód. W Walencji istniała oddzielna dzielnica prostytutek otoczona murem i zaopatrzona w osobną bramę. Także ulice w wielu miastach przyjmowały nazwy od praktykujących na nich rzemieślników. Dotyczyło to również usług erotycznych. Obok ulicy Szewskiej czy Bednarskiej, w wielu miastach można było spotkać ulice o nazwach związanych z "rzemiosłem erotycznym". W Paryżu niektóre ulice nosiły takie nazwy jak: rues Rebrousse-Penil, Pousse-Penil, rues Trousse-Puteyne, Puits d'amour.
Zwalczanie nielegalnej prostytucji w średniowieczu było utrudnione, gdyż ruchliwość ludzi średniowiecza nie sprzyjała tego typu praktykom. W czasie jarmarków, odpustów, zjazdów i turniejów w miastach pojawiały się tysiące ludzi, wśród nich setki prostytutek. Na sejm do Frankfurtu w 1394 roku przyjechało 800 wędrownych ladacznic, a na sobór w Konstancji zjechało ich 1400. Zarobek jednej szacowano na około 800 złotych dukatów! Gdy w 1414 roku do Berna przybył cesarz Zygmunt, rada miasta oddała wszystkie burdele w mieście do dyspozycji dworu cesarskiego. Pieniądze z prostytucji szły też do szkatuły Watykanu. Papież Klemens II zarządził, aby połowa dochodów z pracy ladacznic szła na utrzymanie zakonów. W 1471 roku papież Sykstus IV obłożył podatkiem prostytutki w Rzymie, a przychody przeznaczył m.in. na sfinansowanie budowy Bazyliki św. Piotra. Poza miastem prostytucja w średniowieczu kwitła też przy drogach, w zajazdach i gospodach, na szlakach pielgrzymek. Dochodziło nawet do tego, że kobiety oddawały się za darmo, po to, aby zajść w ciążę i urodzić dziecko. Matka z dzieckiem żebrująca o datek przy drodze zarabiała całkiem sporo, zwłaszcza gdy robiła to przy ruchliwych szlakach handlowych i w miejscach świętych, do których przybywały tysiące pielgrzymów. Średniowiecze więc to nie tylko Kościół i świętość, ale także prostytucja i seks. Przeczytaj o renesansowych kurtyzanach >>>
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
89 głosów
Dodaj swój komentarz:

SUPERMÓZG.pl - bądź na bieżąco z najświeższymi doniesieniami naukowymi
Przykładowy newsletterNajczęściej czytane
- Zagrożone gatunki zwierząt
- Wieczna prostytucja
- Fakty i mity o oszczędzaniu energii
- Dlaczego niebo jest niebieskie?
- Psychologiczne eksperymenty, które wstrząsnęły światem nauki
- Nietoperz - pożyteczny, mroczny rycerz
- Największe katastrofy ekologiczne
- Najbardziej zagadkowa czaszka świata
- Skutki globalnego ocieplenia
- Świadoma ignorancja
























