Efekt cieplarniany to współczesny odpowiednik smoka. W mediach przedstawia się go jako największą groźbę dla naszej planety, samo zło, przyczynę wszelkich nieszczęść. Tymczasem to właśnie naturalnemu efektowi cieplarnianemu zawdzięczamy przyjemną okoliczność, że średnia temperatura powierzchni Ziemi to 15 stopni Celsjusza, a nie -19. Gdyby nie on, w Polsce panowałby klimat podobny jak w Arktyce. To co niepokoi naukowców, to wywoływane przez człowieka nasilenie efektu.
Już sama nazwa - efekt cieplarniany lub szklarniowy - podpowiada, na czym polega to zjawisko. Atmosfera działa jak gigantyczny dach szklarni. Jak łatwo zauważyć gołym okiem, doskonale przepuszcza pochodzące od Słońca światło (to jest zresztą powód, dla którego nasze oczy przystosowane są do odbierania właśnie tych fal, tzw. widzialnych). Promieniowanie dociera do powierzchni Ziemi i jest przez nią pochłaniane. Te stałe dostawy energii Ziemia wykorzystuje do podwyższenia lub utrzymania swojej temperatury.
Każde ciało w naszym wszechświecie promieniuje. W zależności od swojej temperatury, wysyła fale o różnych długościach. Można to zauważyć na przykład podgrzewając metalowy drucik. Początkowo, żeby dostrzec jego promieniowanie potrzebowalibyśmy termowizora - promieniuje w podczerwieni. Gdy temperatura rośnie, drucik zaczyna świecić na czerwono (to już dostrzegą nasze oczy), dalej na pomarańczowo i żółto (coraz krótsze fale). Dopóki nie rozpalimy na niej ogniska lub nie postawimy latarni, powierzchnia Ziemi emituje głównie promieniowanie podczerwone.
Fale podczerwone w przeciwieństwie do widzialnych są przez atmosferę bardzo dobrze pochłaniane. Dzięki temu energia nie "ucieka" w przestrzeń kosmiczną, a jest wykorzystywana do dalszego podgrzania naszej planety.
Za efekt szklarniowy odpowiadają przede wszystkim "gazy cieplarniane" - para wodna, dwutlenek węgla i inne. W większości dostają się od atmosfery w sposób naturalny, ale działalność człowieka znacząco zwiększa ich ilość, przyczyniając się do wzmocnienia efektu i podniesienia temperatury Ziemi. Powinniśmy starać się zminimalizować nasz wpływ na środowisko, ale nie mówmy o "całkowitej likwidacji efektu cieplarnianego". O ile nie chcemy przez cały rok chodzić w kurtkach, czapkach i szalikach.
Aleksandra Kardaś
Autorka jest fizykiem atmosfery, prowadzi kurs "Meteorologia przez Internet" (w projekcie COME UW), lubi oglądać zjawiska meteo z Ziemi i... z kosmosu (od czego mamy satelity?).
Zobacz także:

























