Amerykański architekt Buckminster Fuller konstruował dosyć specyficzne kopuły złożone z płyt w kształcie wielokątów foremnych. Inspirowały one wielu, w tym właśnie konstruktorów piłek do futbolu.
Samo jednak odkrycie węgla C60 o symetrycznej kulistej budowie przypisuje się Haroldowi Kroto. Początkowo badał on przemiany związków węgla zachodzące w pobliżu wygasłych gwiazd. Po zrobieniu doktoratu dołączył do zespołu Roberta Curla i Richarda Smalley'a, którzy zajmowali się syntezą związków organicznych za pomocą naświetlania laserem ruchomej tarczy grafitowej. Z połączenia wiedzy i doświadczenia badaczy powstały i zostały opisane węglowe "futbolówki". Było to w roku 1985. Wysiłek uczonych doceniono w 1996 roku przyznając całej trójce Nagrodę Nobla. Sam Prof. Kroto przyznaje jednak, iż natchnienie czerpał z prac Buckminstera i do dziś funkcjonuje termin Bucky balls (tłumaczenie "ugrzecznione": piłki Buckiego) na cześć wspomnianego architekta. Nieco później zaczęto używać nazwy Fulleren (funkcjonuje także jako pisana przez jedno "l".)
Ciekawostką jest iż Sir Harold Walter Kroto (chociaż sam urodził się w Anglii) posiada korzenie polskie sięgające do okolic miasta Krotoszyn. Nazwisko Krotoschiner zostało skrócone przez ojca Harolda (prawdopodobnie na skutek niemożności jego wymówienia przez znaczną liczbę osób poza granicami Polski).
Fulereny są czarno-metaliczne. Są trudno rozpuszczalne aczkolwiek tworzą barwne roztwory. Cząsteczki fulerenu składają się z parzystej liczby atomów węgla. Tworzą zamkniętą, pustą w środku sferę. Ich własności chemiczne są podobne do węglowodorów aromatycznych. Do fulerenów można przyłączać grupy funkcyjne na powierzchni, otrzymując np. katalizatory. Można je również dołączać np. do łańcuchów polimerowych. I chyba najważniejsze: wewnątrz fulerenów można zamykać atomy pierwiastków a także małe cząsteczki innych związków chemicznych
Naukowcy donoszą o potencjalnej przydatności węglowych futbolówek do paliw rakietowych do nowoczesnych ciuchów i rzecz jasna nanotechnologicznych cudeniek. Podkreślają jednak także ich przydatność w rozmaitych terapiach (w tym przeciw AIDS i antyrakowych).
Nie brak jednak sceptyków którzy twierdzą, iż do dziś nie doczekaliśmy się masowego zastosowania fulerenów w jakiejkolwiek dziedzinie i nie doczekamy, jak czytałem niedawno, do 2050. Sęk w tym, iż tak naprawdę przyroda pozostaje nieodgadniona i kompletnie nie wyraża chęci współpracy z naukowcami (również sceptycznymi). Bywa więc, że miłe niespodzianki przychodzą znienacka....ot tak, jak piękne struktury węgla C60.
dr Marek Marcinek
Autor jest absolwentem Politechniki Warszawskiej i Szkoły Głównej Handlowej. Pracował na Uniwersytetach w Niemczech, Francji i Kanadzie, a ostatnie lata spędził w Lawrence Berkeley National Laboratory w Stanach Zjednoczonych.
Czytaj także:

























