Nacjonalistyczna Liberalno - Demokratyczna Partia Rosji protestowała swego czasu przeciwko złośliwym praktykom zachodnich meteorologów, rzekomo z premedytacją nadających huraganom rosyjskie imiona takie jak: Ivan (2004) albo Katrina (2005). Tę teorię spiskową łatwo jednak obalić: gdyby zabójczy huragan rozwinął się kilka tygodni wcześniej, zamiast Katrina nazywałby się Emily albo Franklin. Kilka dni później - Lee.
Kiedy niż dostaje imię?
Imię nadaje się każdemu cyklonowi (czyli niżowi) tropikalnemu, w którym prędkość wiatru przekroczy 17m/s. Od tej chwili przysługuje mu także miano burzy tropikalnej. Gdy prędkości wiatru wzrosną do ponad 33m/s, burza awansuje do rangi huraganu (w zależności od rejonu zwanego też tajfunem), zachowując swoje pierwotne imię. W większości wypadków cyklony nie osiągają mocy niszczących porównywalnych z Katriną, więc ich imiona nie zapisują się trwale w naszej pamięci.
Po co cyklonom imiona?
Nadanie ośrodkom niżowym konkretnych nazw ułatwia komunikację pomiędzy służbami meteorologicznymi, instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo ludności, mediami i "zwykłymi ludźmi". Zdanie: "Grace przesunęła się o 500 km na zachód" przekazuje informacje dużo prościej niż: "cyklon tropikalny, poprzednio z centrum nad 20N, 140W przesunął się nad 22N, 142W". Zauważyli to już meteorolodzy obserwujący i prognozujący pogodę dla amerykańskiego lotnictwa i marynarki w czasie II wojny światowej: nieoficjalnie zaczęli wtedy nadawać burzom imiona... swoich żon i narzeczonych.
Współczesne listy imion
Lista imion, jakie w najbliższych latach zostaną nadane burzom tropikalnym ustalana jest z góry i zatwierdzana przez Światową Organizację Meteorologiczną. W zależności od regionu obowiązują przy tym różne zasady. W strefach, którymi "opiekuje się" amerykańska służba meteorologiczna - nad północnym Atlantykiem i północno - wschodnim Pacyfikiem - funkcjonują listy imion ułożonych alfabetycznie, powtarzające się co sześć lat.
W roku 2009 nad Atlantykiem pojawią się kolejno: Ana, Bill, Claudette, Danny, Erika, Fred, Grace, Henri, Ida. Jeśli sezon będzie wyjątkowo burzliwy, być może dotrzemy aż do Victora i Wandy. Wtedy zgodnie z tradycją kolejne sztormy będą nosić nazwy pochodzące od liter greckiego alfabetu (Alpha, Beta, Gamma itd.). Jak dotąd najdłuższą listę nazwanych burz odnotowano w roku 2005. - ostatnia nosiła imię Zeta.
W ciekawy sposób powstała lista imion dla Pacyfiku północno - zachodniego. Czternaście "zainteresowanych" krajów i terytoriów zgłosiło po 10 imion, które ułożono alfabetycznie ale kierując się nazwami państw. Tym samym, kolejne burze mogą nosić na przykład imiona Kai-Tak (Hong Kong), Tembin (Japonia), Bolaven (Laos), Sanba (Macau). Po wykorzystaniu kolejno wszystkich 140 nazw nastąpi powrót do początku listy.
Od czasu do czasu zdarza się, że imię zostaje skreślone z listy - najczęściej wtedy, gdy noszący je huragan spowoduje duże straty. Z jednej strony jest to wyraz szacunku dla ofiar, a z drugiej pozwala uniknąć nieporozumień i pomyłek w kwestiach ubezpieczeniowych, prawnych oraz literaturze naukowej i historycznej. Z tych powodów w roku 2011 Katrinę, Ritę, Stana i Wilmę zastąpią Katia, Rina, Sean i Whitney, zaś już za rok zamiast Ivana pojawi się Igor.
Skąd wiadomo, że pora na imię?
Zjawiska atmosferyczne, ze względu na ich znaczenie dla transportu, gospodarki i bezpieczeństwa obserwowane są na całym świecie i przez cały czas. Jako szczególnie niebezpieczne zjawiska, huragany zasługują jednak na szczególną uwagę. Rejon ich występowania podzielono na siedem obszarów, nad którymi sprawują pieczę ośrodki meteorologiczne wyznaczone przez Światową Organizację Meteorologiczną.
Z użyciem danych satelitarnych i radarowych oraz wyników obliczeń meteorolodzy śledzą sytuację synoptyczną nad oceanami, zwracając baczną uwagę na niże w rejonach tropikalnych. Na podstawie odczytywanych z obrazów satelitarnych różnic temperatur pomiędzy centrum niżu (okiem cyklonu) a otaczającymi go chmurami, określa się przybliżone prędkości wiatru wiejącego wokół ośrodka.
Obszary głębokich niżów są dodatkowo obserwowane za pomocą samolotów wyposażonych w aparaturę do pomiarów temperatury, ciśnienia, wilgotności i prędkości wiatru, w razie potrzeby zrzucających radiosondy. W bardziej wyspecjalizowanych jednostkach zainstalowano także radary meteorologiczne. Nie ma więc problemu z wykryciem burzy zasługującej na imię. Specjalne modele numeryczne zaczynają wtedy prognozować jej położenie, zasięg, prędkości wiatru i tor przemieszczania.
Aleksandra Kardaś
Czytaj także:

























