igf

To skandal!

eg
24.09.2010 03:46
A A A Drukuj
wystawa skandal FOT. KRZYSZTOF GUTKOWSKI / WYSTAWA SREBRA SKANDAL

"Co tam słychać o kelnerze?  -  Ona daje, a on bierze. -  Mówże jaśniej Pan dobrodziej. - Ona k wa, a on złodziej." - o historii skandalu opowiadał Romuald Morawski, historyk.

Zainteresowani, którzy przyszli do Muzeum Farmacji im. A. Leśniewskiej na wykład "Skandal, nareszcie skandal" nie byli rozczarowani. Historyk z Muzeum Historycznego m.st. Warszawy opowiadał o skandalach politycznych, literackich, obyczajowych w różnych epokach od czasów Władysława Jagiełły. - Nie jestem skandalistą. Chciałem przedstawić  dzieje zjawiska skandalu na przykładach. Pokazać koloryt każdej epoki - mówił o temacie wykładu R. Morawski.

Jeden ze skandali dotyczył Anety Wąsowiczowej, siostrzenicy Józefa Poniatowskiego. W jej salonie grano w popularne wtedy fanty. Każdy musiał przygotować jeden przedmiot, do którego dodawał zabawny wierszyk, a z zebranych rzeczy dochód przeznaczano na działalność dobroczynną. W salonie Wąsowiczowej do gry przystąpił Julian Ursyn Niemcewicz i wysłał gospodyni nocnik z dopiskiem: "W danin go przynoszę, napełnij go proszę". Fant został odesłany nadawcy z odpowiedzą: "Jest to pojemnik właściwy dla atramentu i talentu osoby ofiarowującej".

Ofiarą błędu, z którego powstał skandal, była żona Augusta III Sasa. Po urodzeniu dziecka przez królową, prasa zamieściła mnóstwo informacji na ten temat. W Wiadomościach Warszawskich można było jednak przeczytać zaskakującą wiadomość. Ponieważ w szpalcie nie zmieściła się pełna informacja na temat porodu, postanowiono przenieść wyraz "królowa". W czasie tej operacji zgubiono dwie litery i następnego dnia czytelnicy z zaskoczeniem przeczytali wiadomość, że "krowa" Maria Józefa urodziła dziecko.

Warto przytoczyć jeszcze skandal z lat 30. Wtedy to odkryto w Warszawie dom publiczny, gdzie pojawiały się wysoko postawione osoby w państwie. Prowadząca to miejsce kobieta, zwana Ryfką de Kij, w czasie procesu sądowego tłumaczyła się ze swojej działalności w następujący sposób: "Jeżeli u mnie bywają panowie ministrowie, to zajmuje się rządem czy nierządem?".

Wrażliwość ludzi na skandale tępieje. Kiedyś słowo "dupa" nie przechodziło ludziom przez gardło. Melchior Wańkowicz, w czasie wieczoru z przyjaciółmi, założył się, że kolejnego dnia wypowie wyżej wymienione słowo w czasie wykładu. Rankiem, gdy wytrzeźwiał, zrozumiał swój błąd. Aby nie doszło do skandalu musiał wymyśleć anegdotę z tym wyrazem. Obecnie "dupa" to słowo często używane i nikt nie czerwieni się po jego wymówieniu. - mówił przed wykładem R. Morawski.

Skandal, nareszcie skandal, Instytut Historii Pan, Rynek Starego Miasta 29/31

Marta Czaczkowska

Stowarzyszenie Młodych Dziennikarzy "Polis"

Czytaj też:

Czy jesteśmy ofiarami wirtualnego zniewolenia?

Zbuntowane pszczoły

Tak kultura ogranicza mężczyzn

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Dodaj swój komentarz:
Autor:
Login / Pseudonim: Hasło:
Komentuj pod pseudonimem jako Gość lub zaloguj się
| Załóż konto
Komentarz: