Zainteresowani, którzy przyszli do Muzeum Farmacji im. A. Leśniewskiej na wykład "Skandal, nareszcie skandal" nie byli rozczarowani. Historyk z Muzeum Historycznego m.st. Warszawy opowiadał o skandalach politycznych, literackich, obyczajowych w różnych epokach od czasów Władysława Jagiełły. - Nie jestem skandalistą. Chciałem przedstawić dzieje zjawiska skandalu na przykładach. Pokazać koloryt każdej epoki - mówił o temacie wykładu R. Morawski.
Jeden ze skandali dotyczył Anety Wąsowiczowej, siostrzenicy Józefa Poniatowskiego. W jej salonie grano w popularne wtedy fanty. Każdy musiał przygotować jeden przedmiot, do którego dodawał zabawny wierszyk, a z zebranych rzeczy dochód przeznaczano na działalność dobroczynną. W salonie Wąsowiczowej do gry przystąpił Julian Ursyn Niemcewicz i wysłał gospodyni nocnik z dopiskiem: "W danin go przynoszę, napełnij go proszę". Fant został odesłany nadawcy z odpowiedzą: "Jest to pojemnik właściwy dla atramentu i talentu osoby ofiarowującej".
Ofiarą błędu, z którego powstał skandal, była żona Augusta III Sasa. Po urodzeniu dziecka przez królową, prasa zamieściła mnóstwo informacji na ten temat. W Wiadomościach Warszawskich można było jednak przeczytać zaskakującą wiadomość. Ponieważ w szpalcie nie zmieściła się pełna informacja na temat porodu, postanowiono przenieść wyraz "królowa". W czasie tej operacji zgubiono dwie litery i następnego dnia czytelnicy z zaskoczeniem przeczytali wiadomość, że "krowa" Maria Józefa urodziła dziecko.
Warto przytoczyć jeszcze skandal z lat 30. Wtedy to odkryto w Warszawie dom publiczny, gdzie pojawiały się wysoko postawione osoby w państwie. Prowadząca to miejsce kobieta, zwana Ryfką de Kij, w czasie procesu sądowego tłumaczyła się ze swojej działalności w następujący sposób: "Jeżeli u mnie bywają panowie ministrowie, to zajmuje się rządem czy nierządem?".
Wrażliwość ludzi na skandale tępieje. Kiedyś słowo "dupa" nie przechodziło ludziom przez gardło. Melchior Wańkowicz, w czasie wieczoru z przyjaciółmi, założył się, że kolejnego dnia wypowie wyżej wymienione słowo w czasie wykładu. Rankiem, gdy wytrzeźwiał, zrozumiał swój błąd. Aby nie doszło do skandalu musiał wymyśleć anegdotę z tym wyrazem. Obecnie "dupa" to słowo często używane i nikt nie czerwieni się po jego wymówieniu. - mówił przed wykładem R. Morawski.
Skandal, nareszcie skandal, Instytut Historii Pan, Rynek Starego Miasta 29/31
Marta Czaczkowska
Stowarzyszenie Młodych Dziennikarzy "Polis"
Czytaj też:





















