2020 rok - nowa era w dziejach człowieka i robota
Hiszpańscy naukowcy przeprowadzili badania nad potencjalnym wpływem maszyn myślących na społeczeństwo. Wynika z nich, że automatyzacja robotów oraz ich zdolność do współdziałania z człowiekiem sprowokuje brak równowagi między ludźmi.
W ciągu najbliższych 12 lat dojdzie do dysproporcji między tymi, którzy z robotów korzystają, a tymi, którzy od nich uciekają lub których na to nie stać.
Prof. A. L. Pelaez wskazuje na fakt, że tak jak obecnie uzależnieni jesteśmy od telefonów komórkowych, samochodów i laptopów, tak w następnych 12 latach dokona się hybrydyzacja pomiędzy nami a maszynami, które niemal całkowicie nas od siebie uzależnią.
Institute for Prospective Technological Studies, składający się z międzynarodowych ekspertów, wystosował pismo, w myśl którego już w 2020 roku nastąpi swego rodzaju cezura, po przekroczeniu której robota traktować zaczniemy 'po ludzku'. Ma to być między innymi wynikiem osiągnięć na polu technologicznym, a w szczególności stworzenia maszyny inteligentnej.
2020 rok, swego rodzaju rewolucja w dziedzinie automatyki i robotyki, będzie też rewolucją społeczną, bowiem to wtedy właśnie maszyna zejdzie z piedestału niedoścignionego wzorca i tworu science fiction, stając się narzędziem, wykorzystywanym na co dzień i pomagającym nam, lub całkowicie nas wyręczającym w różnego rodzaju pracach i działaniach społecznych.
Prof. A. L. Pelaez pomija automatyzację, gdzie roboty są już silnie eksploatowane, jak w marynarce wojennej (np. bezzałogowe statki powietrzne), i wskazuje na nowe konteksty wykorzystywania maszyny myślącej. Medycyna wysuwa się na prowadzenie, biorąc pod uwagę projekt exoszkieletu, ułatwiającego niepełnosprawnym poruszanie się, ale też ambitne próby wprowadzania nanorobotów do ludzkiego ciała: inteligentnych implantów w mózgu, przyczyniających się do poprawy racjonalnego myślenia, a także nanomaszyn uwalnianych w ludzkiej krwi, zdolnych do oczyszczenia tętnic.
Nic jednak nie budzi tak wielkich kontrowersji jak pojawienie się robota społecznego, maszyny inteligentnej, nawiązującej z człowiekiem relacje niemal intymne, w pełni emocjonalne. Pelaez jest pewien, że tak, jak teraz mówimy do naszego psa, tak za chwilę mówić będziemy do robota, z tą różnicą, że ten drugi chętnie podtrzyma konwersację. Planuje się również wprowadzenie osobistych robotów jako alternatywy dla prostytucji i pornografii, hołdując tym samym bezpiecznej miłości.
Pełna automatyzacja życia ludzkiego i powszechność robotów podzielić mają społeczeństwa; osią podziału staną się jak zawsze pieniądze. Będą ci, których na roboty stać i ci, których kiepski stan materialny zmusi do korzystania z własnych rąk i umysłu.
Ciekawostką, jaka wyłoniła się z raportu prof. Pelaeza jest fakt, że nikt tak nie czeka na roboty w swoim codziennym życiu jak Japończycy. Czy jednak powinno nas to dziwić? Wszak to oni pierwsi wstawali głęboką nocą do piszczącego i sztucznie głodnego Tamagotchi...
R. E. Krzemińska
Czytaj także:














